Tyle miejsca owdzie i tak równo

Na ścieżce ostatniej jak w salonie.

Pomiędzy gałęziami wonnych drzew

Szklane globy tam i owdzie wiszą,

Jakby niedojrzałe pomarańcze,

Które błysną śmiatłem na czas mroku.

MŁODSZE

Brzegami trawników, na werandzie

Grać wybornie w pantofel i w kotka!

Starsze panny w salonach niech sobie