I próg dziwnie nadobnych kształtów;

Spostrzegasz, że sień, że przedsionki

Światłem są owiane szczególniejszem,

Słońce tam mistrzowskim działa pędzlem.

A jeżeli wtedy wiatr i burza,

To otwierasz piersi ku zamieci,

Coś w niej uskrzydlającego czując.

Wstają i mają się ku drzwiom bocznego salonu.

MAGDALENA

z udaną obojętnością: