Drugie obce — i te szły w szyby,
Jak ktoś obcy lub obcych zwiastujący...
Zatrzymując się u okna, porzuca nieco chleba.
Ci — swoi — z owąd... powietrzni bracia,
Którym ostatnia chleba starczy kruszyna,
I jeszcze są za nią szczebiotliwi...
Wracający i nadlatujący...
— nie wzięli mnie nigdy więcej czasu,
Ani życia więcej, niż ile dałem!
Wracając do czytania: