Aż dopiero, gdy w eter opłynie niebieski,

Powraca jej majestat i szkarłat królewski,

Aż dopiero widziana, jaką była, bywa

I będzie, to, zaiste, jest ludzkość prawdziwa.

Nie inaczej z człowiekiem. Gdy nań kto poziera,

Jak on jest i purpurę mu królewską zdziera,

Oglądając go lichym od stopy do powiek,

Jak pyłu garść rwanego wiatrem... — Cóż tam człowiek!

Ale pył ów, odniesion harmonii stworzenia,

Kiedy atomem swoim w gwiazdę się zamienia,