Ale zarazem pismo i ruch dramatyczny,

Pełny, gdy równie święty, o ile praktyczny,

Przełamany, gdy praca wnętrzna zaniedbaną,

Lub w kajdany okuty, gdy ta zapomnianą.

Odtąd znów świętość słowa przez prorocze usta

Odklina, co zaklęła nicość lub rozpusta,

I szeregami ludzi ukamienowanych

Pozywa świat do źródeł przed stopy rozlanych,

Aż gdy ostatnią kroplę rozetrą pod piętą,

Woda się w krew zamieni, nie będąc pojętą!