Tak było zawsze, o Eginej. I to jest właśnie, co ci śpiewam. Posłuchaj jeszcze:

Cedr nie ogrody, lecz pustynie rodzą,

Próżnia kołyską olbrzyma;

Wielcy poeci dopiero przychodzą,

Kiedy ich nie ma!...


Popsowałaś mi całą piękność rymu i odczepiłaś mi z włosów wszystkie wawrzyny, pomiędzy które mnie chore oczy moje i brak ścieżki zaplątał. Och! nie tego, nie tego wyglądałem i upragniałem od kobiety...

A jednakże tobie powiadam, że nic bez ciebie...

Nic!... Nawet i sam delficki wyrok o mnie nie ma pełności swojej bez kobiety.

Co mówię ci, wielkie jest. Słuchaj!