w fantastycznym ubraniu Abelarda
Gdyby nie odmienna tłoku natura i nie zagłuszający orkiestrę błędni gitarzyści i piosenkarze, obiecywałbym sobie to na końcu zabawy, po co inni tu gromadzili się przedwcześnie.
DIOGENES
Oto i człowiek!...
zagasza światło swej latarni
— To on, on — nieochybnie! Inaczej nie wdziewałby maski ze wschodem słońca...
EMMA
półgłosem
Referendarzu uprzejmy, jeszcze jedno tylko i jedno słówko rady poufnej, jeszcze jedna ulotna chmurka do odwiania daleko poza różowość zorzy — —
Mamże odkryć ci, przestrzec ciebie, mamże twemu taktowi nieco zostawić do walczenia?