Wolę gdzieś jechać, w pilnym internie.
Patrząc przed siebie z obłędu wyrazem,
Werki potrącać, jako grzyby w lesie,
Ludzi, epoki, mieszać wszystko razem —
IV
Być tam i owdzie, wonczas, dziś i potem.
Jako się wyżej albo niżej rzekło,
A nie równiejszym wracać kołowrotem,
A nie odpomnić, te zwiedziłem piekło!