GOŚĆ
zbliża się krokiem zadyszanym i odzywa gwałtownie naraz do wszystkich osób
Żaden Koreb, żaden Koreb, najzawołańszy żaden jeździec tyle i w lak krótkim czasie nie przewiał pyłu, ile go dziś rzuciły wokoło miasta tessalskie kopyta konia mojego...
spostrzegając obecność starca
Trzeciego areopagity czcigodny dom nawiedzam...
zajmując wskazane miejsce i ciągnąc rzecz, niekiedy wielkim zadyszaniem przerywaną
Odkąd już tajemnicy nie ma bynajmniej, a wieść stała się prawdą...
hamując się na chwilę obecnością areopagity
Ile że żadnej już nie ma tajemnicy, podążyć jeszcze chcę opodal choćby na chwil niewiele, do rodziny czcigodnego pentakontarka133, gdzie czuwanie przeciąga się w noc późną. W różnych miejscach, dopiero się z ust moich i ode mnie pierwszego dowiedziano nieodmiennej a dziwnej prawdy o szczególnym Tyrteja przeznaczeniu...