Co było twardym, wnet ci miękkim zda się404.
Oto przeze mnie Stacyjusz405 wezwany
Raczy lekarzem być na twoje rany».
Stacjusz: «Jeśli widzisz być koniecznym,
Bym wobec ciebie o karaniu wiecznym406
Rozprawiał przed nim, niech to mię wymówi,
Że, uczeń, nie śmiem zaprzeczać mistrzowi».
A do mnie: «Synu, słuchaj, moje słowo
Na twe pytanie rzuci światłość nową.
Krew niewypita przez spragnione żyły407,