Cień bierze na się kształty rozmaite;
Toć jest przyczyna, co ciebie tak dziwi!»
Już do ostatniej przyszliśmy tortury412,
Zwracając w prawo krok nagłym zawrotem,
Szliśmy już innym zajęci przedmiotem.
Tam z brzegu góry płomień słupem buchał413,
Z brzegu otchłani wiatr na płomień dmuchał,
A wiatr wciąż płomień odpychał uparty;
Więc trzeba było od strony otwartej
Iść nam osobno i szedłem strwożony,