Rozwiała nagle na przedmiotów krocie.
Widziałem, światła snuły się, roiły,
Robiąc w powietrzu, wkoło nas zwieszone,
Z nas dwojga środek, a z siebie koronę.
Głos ich był milszy niż blask, jakim lśniły.
Tak czasem widzim otoczoną świetnie
Córkę Latony168, gdy powietrze letnie
Syte wilgocią wstęgę utrzymuje,
Którą swe czoło ona koronuje.
Na dworze niebios169, skąd wracam, jest cudnych