Na skroś księżyca, snadź w nim punkt spotyka,
Gdzie przeciwieństwo jego nie pozwala
Postąpić dalej. Stamtąd się zapala,
Odbija promień, co odblaskiem zowiem,
Jak farba przez szkło podszyte ołowiem.
Lecz powiesz, promień w tej części księżyca
Daleko ciemniej jak w innej przyświeca,
Bo się odbija z większej głębokości.
Z tego zarzutu możesz zawsze w porę
Wyzwolić siebie wprost przez doświadczenie,