Żyli żebranym chlebem jak ubodzy;
Gdy teraz wasi pasterze współcześni,
Zwani duchowni, a w rzeczy cieleśni,
Tak sytych stołów zatyli rozkoszą,
Że ich pachołki z siedzenia podnoszą;
Gdy na koń siędą nie o swojej sile,
Koń stąpa cały zakryty purpurą,
Jakby z nim człowiek szedł pod jedną skórą;
O cierpliwości, co pobłażasz tyle!»
Na te jej słowa liczne światła boże