Przez przeźrocz liści bez przerwy patrząca

Z strzelistą żądzą oczekuje słońca,

Śledzi oczyma, czy jutrzenka świta?

Tak moja pani stojąc w miejsce wryta,

Wyprostowana, obracała oczy

W stronę, gdzie słońce powolniej się toczy436,

A tak ciekawie widząc ją patrzącą,

Stałem się jak ten, co żądzą gorącą

Czego innego chciałby i koleją

Niepokój żądzy kołysze nadzieją.