A gdy zamilkła, kręgi jak żarami

Grzane żelazo trysnęły iskrami,

A każda iskra w wzajemnym uścisku

Tworzyła iskrę większego połysku.

Iskier tych liczba rosła nieskończenie,

Jako warcabne kostki przez mnożenie:

Z chóru do chóru Hosannę słyszałem,

Aż do stałego punktu, który całem

Kołem tych chórów wedle woli swojej

Rządzi, że każde gdzie stało, tam stoi.