Nie żeby podnieść swoją doskonałość554,
Co być nie może, lecz by jej wspaniałość,
W światłości, jaka ją jak płaszcz odziała,
»Ja jestem, który jestem« powiedziała,
Miłość poczęła siebie w swej wieczności,
Bez czasu, miejsca, tak jak się jej zdało,
I dziewięć stopni stworzyła miłości.
Nie, żeby wpierw jej ziarno próżnowało,
Bo wpierw, przed czasem mierzonym latami,
Duch się unosił boży nad wodami.