Tak zawieszone wkoło nad tą rzeką

Wszystkie te dusze, co z naszego świata

Tam powróciły, po tysiącznych schodach

W jej przeźrocz złotą patrzały powieką.

Gdy niższych szczebli światłość tak bogata,

Jakże, zaiste, ona w górze płuży580,

W najwyższych liściach tej niebieskiej róży581

Wzrok mój nie zbłądził w róży głębokości,

Ilość i jakość objął jej światłości.

Tam niknie miara przestrzeni powszednich,