Chwałę, cześć Tego, który go zagrzewa

Miłością swoją, a przez swą szczodrotę

Wzniósł tak wysoko! Jako pszczelna rzesza,

Co biorąc miody po kwiatach się wiesza

I wraca w ulach snuć wonną robotę,

Zapadał w różę strojną w piękne liście,

To stamtąd znowu zrywał się w tę stronę,

Gdzie jego miłość mieszka wiekuiście:

Twarze ich płomień żywy, skrzydła złote,

A reszta kształtów tak świeciła biało,