— «O święty ojcze! Coś tu zszedł gotowy,

Z twojej na wieczność tak słodkiej stolicy,

Zgasić pragnienie moje z twej krynicy,

Jaki to anioł, co takim spojrzeniem

Pogląda w oczy niebieskiej królowej,

Tak zakochany, że się zda płomieniem?»

Jeszcze wiedzenia żądza nieustanna

Tak mi kazała zapytać świętego,

Który od blasku Maryi wielkiego

Piękniał jak gwiazda od słońca poranna.