W zaćmieniach słońca miałbyś dowód żywy;

Słoneczny promień mógłby przejść bez szkody

Przez krąg księżyca, jak przez przeźrocz wody,

Co jednak nie jest: a więc przez dowody

Drugi twój domysł gdy zwycięsko zbiję,

Fałszywość sądu twojego wykryję.

Jeśli to rzadkie ciało nie przenika

Na skroś księżyca, snadź w nim punkt spotyka,

Gdzie przeciwieństwo jego nie pozwala

Postąpić dalej. Stamtąd się zapala,