Wtenczas uciszył strach mój, choć niesporo,

Wzburzone serca mojego jezioro,

Gdy w tę noc straszną ziębiły mnie dreszcze.

I jak tonący, gdy z morza wyskoczy,

Dysząc piersiami rozbit15 nieszczęśliwy,

Ku niebezpiecznym wodom zwraca oczy,

Podobnie duch mój w ten spacer złowrogi,

Skąd nigdy człowiek nie wychodzi żywy16,

Spojrzał za siebie, choć uciekał jeszcze.

Wytchnąwszy trochę zmordowanym ciałem,