Czcił ją przez ślubne modlitwy, ofiary,

Jeszcze ubóstwiał jej matkę i syna,

Który, jak baśnie powiadały grube,

Rad siedział blisko przy sercu Dydony.

W cześć tej, od której ta się pieśń zaczyna,

Nazwano gwiazdę, a której uroczym

Złotem jej rzęsów, to jasnym warkoczem1251,

Patrzając na nią, słońce się zachwyca.

Nie tylko czułem, lecz wierzyłem szczerze,

Że już naprawdę jestem w trzeciej sferze,