Co się nie mogły zmieścić w Oceanie

Opasującym ziemię ramionami,

Co pod południk idąc przeciw słońca,

Z zachodu na wschód ciągnie się bez końca,

Tego padołu na jednym z wybrzeży

Moja rodzinna Marsylija leży,

A która niegdyś, w czym wieczna jej chwała,

Wody w swym porcie swoją krwią zagrzała1286.

Ziomkowie moi Fulkiem mnie przezwali:

Gwiazda ta świeci blaskami moimi,