Pięćset pięćdziesiąt trzy razy Mars biegał

Do stóp Lwa swego i ognie jaskrawe

Wciąż ten planeta w lwim oku zażegał1440,

Jam się urodził, gdzie przodkowie moi

W tym samym miejscu rodzili się, żyli,

W ostatniej miasta starego dzielnicy,

Kędy ciekawy tłum mrowi się, ściska,

Idąc na wasze doroczne igrzyska.

Dość o mych przodkach, skąd przyszli, czym byli?

Milczeć tu raczej, nie mówić przystoi,