Dopóki trzymasz wzrok na dół spuszczony;

Lecz przebież okiem te kręgi bezmierne

Wyżej, aż ujrzysz stolicę Królowej,

Której królestwo uległe i wierne».

Podniosłem oczy, jak w brzask porankowy

Wschodnia część nieba w żywszym ogniu brodzi,

Świetniejsza od tej, gdzie słońce zachodzi.

Tak idąc ciągle, jak stopa pielgrzyma

Idzie pod górę, moimi oczyma,

Na krańcu kręgów widziałem punkt koła,