Staje mi w oczach cała otchłań dzika,

Jej lud, mieszkanie każdego grzesznika.

Lecz powiedz, ci, co wtrąceni do błota,

Których deszcz chłoszcze, ci, których wiatr miota,

I ci łający i wzajem łajani,

Dlaczego w mieście ognia niekarani,

Jeśli jak drudzy są u Boga w gniewie?»

A on: «Przez ciebie szał, co mówi, nie wie.

Czy twoje myśli, wirem tego szału

Z tych miejsc porwane, gdzie indziej się kręcą?