Duchy idące wzdłuż tego strumyka.

Patrzały na nas i oczyma strzygły,

Jak jedni w drugich wpatrujem się lica

Zmrokiem, przy blasku nowego księżyca;

Duchy te pilno utkwiły w nas oczy,

Jak stary krawiec w ucho swojej igły232.

Z gromady duchów, co tak patrząc kroczy,

Jeden mnie poznał, ułapił co żywo

Połę mej sukni i krzyknął: «O dziwo!»

W chwili, gdy do mnie wyciągał ramiona,