Cudzołożycie za srebro i złoto,

Gdy być powinno żenione z szczodrotą:

Teraz ja dla was zadąć w trąbę muszę,

Boście trzeciego tłumoka mieszkańce.

Już wstąpiliśmy na same skał krańce,

Skąd wzrok, jak stromą opoką kaskada,

Na dno otchłani prostopadle spada.

O jakże wielki twojej kunszt, o Panie,

Arcymądrości, którą Tyś przyodział

Stosownie niebo, ziemię i otchłanie!