Lud nędzny, światła prawdy pozbawiony53».

Rzekł i z wesołą twarzą w dłoni mojej

Dłoń swoją złożył, czym ja pocieszony,

Wstąpiłem w progi tajemniczej bramy.

Stamtąd wzdychania, żale i okrzyki

Brzmiały pod niebem bez gwiazd osamiałem54;

Słysząc jęk ludzki, zrazu zapłakałem.

Okropne mowy, zmieszane języki

Bólu i gniewu, klask dłoń w dłonie dziki,

Głosy na przemian ostre, to chrypiące