«Patrz, ja, Mahomed, jak siebie kaleczę!

Przede mną Ali435 cały we łzach kroczy,

Twarz mu po czaszkę jedna rana broczy;

Szatan tu stoi i z naszej gromady

Każdego bierze na ostrze swej szpady;

Gdy kończym obrót swej bolesnej drogi,

Tu choć najszersza zamyka się rana

W chwili, gdy stajem przed mieczem szatana.

Lecz ty, kto jesteś, co stoisz bez trwogi?

Może niedługo skoczysz z tej wyżyny,