Nie mógł smutniejszy być widok w Eginie,

Gdzie tysiącami chory lud wymierał,

A mór453 zwierzęta i płazy pożerał;

Gdzie, jeśli wierzyć na poetów słowo,

Z nasienia mrówek wylęgły na nowo

Lud ją zaludnił, zwany Mirmidony,

Jak widok duchów w tej ciemnej dolinie,

Jakby stos trupów bezładnie zrzucony.

Ten brzuchem cały do ziemi przypada,

Ów głowę skłonił na ramię sąsiada,