Wydałbym pełniej całą treść mej myśli;
Lecz gdy tej władzy w sobie nie widzimy,
Ważę się podnieść głos nie bez bojaźni.
Nie jest to zamiar jak gra wyobraźni
Wylęgły w głowie, co dno świata kreśli495,
Nie czyn języka, co ledwo szczebioce.
Muzy, przyzywam ja wasze pomoce,
Dajcie mi skrzydła Amfijona lotu496,
Aby nie niższy był wiersz od przedmiotu.
Mieszkańce miejsca, o przeklęte duchy!