Klnę się, jak pragnę wejść na wierzch tej góry,

Ród twój nie zbacza od dziedzicznej cześci658,

Tej sławy, jaką winni twe naddziady

Hojnej kieszeni, hartowi swej szpady.

Taką moc nałóg ma dobrej natury,

Kiedy wódz świata złe daje przykłady,

Którymi ludzie obłąkać się mogą,

On idzie prosto i gardzi złą drogą».

A on: «Idź teraz, wprzód nim słońce z drogi

Siedm razy zejdzie pod Barana rogi,