Poważne, z wzrokiem stałym i pogodnym,

Twarze myślące, spokojne ich ruchy,

Mówiły rzadko i głosem łagodnym.

I na tej łące zeszliśmy na stronę,

W miejsce otwarte, trochę podniesione,

Skąd mogłem widzieć wszystkie piękne duchy.

Na trawach świeżej i wonnej zieleni

Stoją i siedzą mężowie wsławieni;

Drżałem z radości, dumny ich widzeniem!

Wkoło Elektry71 mnóstwo mężów stoi: