Żywi jak żywi, zmarli jak umarli,
Wszyscy się zdali, gdy ich depcąc nogą
Z schylonym czołem szedłem ową drogą.
Wy, coście w pysze swe głowy zadarli,
Synowie Ewy! nie zniżajcie czoła,
Idąc, niech duma, co was tak unasza,
Ujrzy na końcu, jak zła droga wasza!
Już wkoło góry uszliśmy niemało,
I słońce wyżej ponad nami stało,
Czego zajęty wzrok nie dostrzegł zgoła: