Tam z brzegu góry płomień słupem buchał950,

Z brzegu otchłani wiatr na płomień dmuchał,

A wiatr wciąż płomień odpychał uparty;

Więc trzeba było od strony otwartej

Iść nam osobno i szedłem strwożony,

Tu mając ogień, otchłań z drugiej strony.

Mistrz mówił: «Trzymaj krótko wodze wzroku,

Tu łatwo, idąc, uśliznąć się w kroku!»

«Deus clementiae951» przez płomie wiejące,

Słyszałem, głosów śpiewało tysiące,