Taktem z nich jednej mierząc kroki swoje,

Tej, co na czole miała oczu troje.

W ślad za tym chórem, który pokazałem,

Idących z tyłu dwóch starców widziałem1038,

Chód ich poważny, spojrzenia spokojne.

Pierwszy, wielkiego uczeń Hipokrata,

Co od natury wziął pociąg i wzory,

Jak darzyć zdrowiem najmilsze jej twory.

Drugi gdzie indziej, zda się, myślą lata,

Miecz jego ostry błyszczał tak daleko,