Nie wzbroni wejść nam w tych skał ciemny otwór».

Potem w potwora policzek nadęty

Spojrzał i mówił: «Milcz, wilku przeklęty!109

Niechaj cię strawi własny wybuch gniewu.

Podróży naszej nie wstrzyma zawada:

Tam, tam chcą tego, gdzie hardy łeb smoka

Michał Archanioł zdeptał w mgnieniu oka».

Jak żagiel wzdęty od wiatrów powiewu,

Gdy maszt się łamie, zwija się, upada,

Równie jak długi legł potwór zażarty,