Przy niej stał olbrzym, wzrok bystry olbrzyma
Poglądał na nią z trwogą podejrzaną,
Snadź1115 aby jemu branki nie porwano.
Kiedy niekiedy ściskali się czule.
Dziki zalotnik spostrzegłszy jej lica
Zwrócone ku mnie, widząc jak z uboczy
Chciwe i błędne obracała oczy,
Chłostał ją rózgą aż do stóp od głowy.
Gdy tak w nim zawiść żar gniewu zagrzewa,
W skok wóz potworny odwiązał od drzewa