Zapytał grzecznie: „Człowieku, i ty

nazywasz to poezją lat dziewięćdziesiątych?”

Powiedziałem: „Nazwę to

Dziennikiem Anny Frank

pierwszej połowy przyszłego stulecia,

pod warunkiem, że jesteś samochodem

i wywieziesz mnie

do Amsterdamu, kapralu”.

Kartografia

Jak jakiś Marco Polo