kiedy pukasz i wchodzisz,
nie czekając na zaproszenie.
Armstrong, gdyby mu wtedy
przyszło czekać na czyjeś „proszę”,
czekałby w nieskończoność. Nieudolnie
próbuję przełknąć to wszystko.
Ślad gumki znika z twoich pośladków.
Słońce wygrywa z budową
naprzeciwko i w zwolnionym tempie
dochodzi do siebie. My też