przeszkoliła ją [nauczyła polskiego,

itd.], przyczepiła do spadochronu

i zrzuciła, pierwszemu lepszemu,

w prezencie. Nie skaleczyła się,

i już się nie skaleczy:

kilka miesięcy intensywnego otwierania

puszek [mają tam takie

specjalne, puste, do otwierania]

robi swoje. Mam co robić. Umrę

i będę miał co robić. Zna szyfry,