jest w błędzie: tak naprawdę

tylko on przybrał dobrą pozę.

Nie patrzę w obiektyw, bo patrzę

na dużego faceta z teczką, który

przerwał dobrze opłacany marsz

przed Deutsches Nationaltheater,

żeby zmierzyć moje zwisające,

bezczynne ręce. Robi to okiem

kogoś, kto ma na zbyciu dwa solidne

wiosła, i ostatecznie może mi je