Nastąpiła posępna pauza.

— Tak, na krótką chwilę — rzekła Connie.

— Na krótką chwilę! To wszystko, co możemy uczynić. Możemy spełnić tylko swoją część. Mam wrażenie, że każdy mężczyzna w moim rodzie spełnił swoją część, odkąd ta posiadłość należy do nas. Można się zwracać przeciwko konwencjom, ale trzeba utrzymywać tradycję.

Znowu nastąpiła pauza.

— Jaką tradycję? — zapytała Connie.

— Tradycję Anglii! Tego wszystkiego!

— Tak — rzekła Connie przeciągle.

— Dlatego dobrze jest mieć syna; jest się wtedy tylko ogniwem łańcucha — dodał Clifford.

Connie nie żywiła zbyt wielkiego nabożeństwa dla łańcuchów, ale nie powiedziała nic. Zastanawiała się nad dziwną nieosobowością jego pragnienia syna.

— Ubolewam, że nie możemy mieć syna — rzekła.