Końcowy apel

28. To wszystko mając na oku, powinni wszyscy spieszyć z pomocą i odepchnąć wojnę w tamtą stronę; bogacze dlatego, aby mogli bezpiecznie użytkować resztę mienia, wydawszy trochę w obronie wielkich zasobów, jakie posiadają chwalebnie186; młodzież popisowa, aby doświadczenia wojennego nabyła w kraju Filipa i stała się groźnym stróżem nietkniętej ziemi własnej; mówcy, aby sobie ułatwić sprawozdanie z działalności politycznej, bo takimi będziecie jej sędziami, jaki obrót weźmie położenie. Niechaj będzie pomyślne za wszelką cenę.

III. Druga mowa olintyjska (roku 349)

Wstępne wezwanie

1. Przy wielu sposobnościach objawiła się, mym zdaniem, Ateńczycy, życzliwość bogów dla państwa, szczególnie obecnie; bo naprawdę zakrawa na dobrodziejstwo boskie, że do wojny z Filipem darzył się silny jego sąsiad, a przede wszystkim zdecydowany, bo ugody z nim uważa najpierw za niemiarodajne, potem za ruinę własnej ojczyzny. 2. Czas, Ateńczycy, pomyśleć, by się nie okazało, żeśmy sami nie dorośli do wypadków, bo wstyd, a raczej ostatnia hańba, zostawiać naocznie tak na łaskę losu nie tylko miasta i miejscowości, niegdyś w naszym posiadania, ale i nadarzonych szczęśliwie sprzymierzeńców i sposobności.

Przedmiot mowy

3. Nie uważam za stosowne, Ateńczycy, rozwodzić się nad potęgą Filipa i tą drogą zachęcać was do pełnienia powinności. Dlaczego? Bo wszystkie możliwe wywody na ten temat przynoszą, moim zdaniem, jemu zaszczyt, ujemnie zaś świadczą o waszym postępowaniu. Im więcej Filip uzyskał ponad zasługę, tym większy podziw wzbudza u wszystkich; im mniej odpowiednia była wasza polityka, tym większy wstyd ściągacie na siebie. Pominę to więc. 4. Rzetelne badanie, Ateńczycy, doszukałoby się źródła jego potęgi tu oto w tym miejscu, nie w nim samym187. Ale nie pora mi mówić, ile Filip zawdzięcza naszym politykom z obozu macedonofilskiego i za co wam należy ich ukarać. Są jeszcze i inne tematy i wysłuchanie ich przyniesie wam wszystkim większą korzyść, a skłonnym do konsekwentnego osądu odsłoni duże, Ateńczycy, powody do zarzutów przeciw Filipowi. O tym spróbuję powiedzieć.

Martwy punkt polityki Filipa

5. Słusznie zarzuci ktoś, że to jest puste rzucanie przezwisk nazywać kogoś krzywoprzysięzcą i wiarołomnym bez rzeczowego dowodu. Ale analiza całej jego dotychczasowej polityki ze zbijającym dowodem do każdego punktu wymaga w tym wypadku niewielkiego wywodu, a przeprowadzenie jej uważam za korzystne z dwóch powodów; raz, że Filip okaże się, czym jest w rzeczywistości, kreaturą, po wtóre, ujrzą ci, których z równowagi wyprowadza jego moc jako jakaś niezwalczona, że Filip wyczerpał już wszystkie środki oszukańcze, którymi wzbił się w potęgę, i że ta ma się już ku samemu końcowi188. 6. Osobiście, Ateńczycy, i ja także uważałbym z całą powagą Filipa za postać groźną i zdumiewającą, gdybym widział, że wyrósł na uczciwej polityce189. Tymczasem, zastanawiając się, znajduję190, że na samym początku, kiedy to niektórzy politycy odprawiali od nas z niczym poselstwo z Olintu, szukające porozumienia, Filip pozyskał sobie waszą naiwność obietnicą wydania Amfipolis i okrzyczaną swojego czasu zapowiedzią jakiejś tajemniczej transakcji191. 7. Następnie zjednał sobie przyjaźń Olintu przez zdobycie waszej własności, Potidai, i skrzywdzenie was, dawnych swoich sprzymierzeńców, a wydanie jej tamtym, ostatnio zaś przynęcił Tesalów obietnicą wydania im Magnezji i wzięciem na siebie za nich wojny fokijskiej. W ogóle nie ma żadnego z jego klientów, którego by nie oszukał już; w ten sposób urósł, wyzyskując oszukańczo na swoje powiększenie nierozum każdorazowych, a nieznających go, klientów. 8. Czym wzrósł w potęgę, kiedy wszyscy dla siebie spodziewali się odeń osobistych korzyści, tym samym powinien upaść z powrotem, skoro wyszło niezbicie na jaw jego samolubne postępowanie. W takim to krytycznym położeniu, Ateńczycy, znajduje się Filip; albo niech ktoś wejdzie na mównicę i wykaże mi, a raczej wam, że mówię nieprawdę lub że oszukani u samego początku i nadal będą mu wierzyli, czy też że niezasłużenie popadli w niewolę Tesalczycy nie mają teraz już chęci do wolności.

9. Niesłuszne byłoby mniemanie, że Filip dzięki opanowaniu z góry warowni, portów i tym podobnych utrzyma się przemocą przy przewadze. Jeżeli ludzi łączy życzliwość i wspólny interes jednoczy aliantów wojennych, wówczas chętnie i wytrwale dzielą trudy i klęski; ale pierwszy pozór i mała porażka rozbijają wszystko, jeżeli jednego z nich, jak Filipa, wyniesie zachłanność i podłość. 10. Nie można, Ateńczycy, nie można192 zdobyć trwałej potęgi krzywoprzysięstwem i kłamstwami. Na raz to wystarczy i trzyma się jakiś czas, a nawet niekiedy rokuje wielkie nadzieje, z czasem wychodzi licho na jaw i wtedy afera zapada się w sobie i oblatuje z nadziei. Jak dom, łódź i tym podobne powinny mieć najsilniejszy spód, tak początki i podwaliny przedsięwzięć politycznych powinny być rzetelne i sprawiedliwe. Takiego dna brak polityce Filipa.