rzuciłem zmarłych schron i ciemności bramy493
albo
wiedz, że niechętnie wieść niosę bolesną
albo
niech, nikczemniku, cię nikczemnie...
zgubią przede wszystkim bogowie, a następnie zgromadzeni tu wszyscy, bo jesteś równie marnym obywatelem, jak trzeciorzędnym aktorem.
Ciepłe promyki
268. Taki byłem w życiu publicznym. Wszyscy wiecie, że w stosunkach prywatnych byłem uprzejmy i uczynny i wspierałem potrzebujących; jeżeli nie wszyscy wiecie, milczę i nie powiem ani słowa, ani nie dam na to żadnego świadectwa, czy że wykupiłem niejednego z niewoli, czy że pomogłem niektórym wyposażyć córki, czy cokolwiek innego. 269. Takie jest moje zapatrywanie, że obdarzony powinien pamiętać na zawsze, darzący zaraz zapominać, o ile jeden ma postępować jak człowiek uczciwy, a drugi jak niezupełnie małoduszny. Przypominanie dobrodziejstw równa się niemal wymówce. Niczego takiego nie zrobię, ani nie posunę się tak daleko; wystarcza mi osobiste przeświadczenie494.
Gasnąca gwiazda Grecji
270. Porzucam stosunki prywatne, a pragnę parę słów dorzucić o losach państwa. Czy znasz, Ajschinesie, jednego człowieka pod słońcem, czy Greka, czy barbarzyńcę, dla którego panowanie Filipa przedtem, a obecnie Aleksandra, nie byłoby klęską? Jeżeli znasz, niech będzie! Zgadzam się, abyś w mojej doli czy niedoli widział przyczynę wszystkich nieszczęść. 271. Tymczasem wielu ludzi, którzy mnie nie widzieli nigdy, ani nie słyszeli mego głosu, spotkało wiele nieszczęść — nie tylko jednostki, ale całe miasta i szczepy: czy wobec tego nie godziłoby się raczej i nie odpowiadałoby więcej rzeczywistości przyczyny nieszczęść dopatrywać się we wspólnym losie ludzkim i w jakim feralnym i nieprawidłowym biegu wydarzeń? 272. To cię nie obchodzi; oskarżasz lokalnego polityka, mimo pełnej świadomości, że jeżeli nie całość, to przynajmniej część zniewagi spada na wszystkich, a przede wszystkim na ciebie. Moglibyście oskarżać mnie, wy, reszta mówców, gdybym ja rządził państwem absolutnie. 273. Wszelako byliście obecni na wszystkich zgromadzeniach, wszyscy byli jednako uprawnieni w debatach nad dobrem publicznym, wszystkim moje rady wydawały się najlepsze, a przede wszystkim tobie (bo nie z życzliwości przecie dla mnie ustępowałeś nadziei, ambicji, zaszczytów, jakie łączyły się z ówczesną moją działalnością, ale oczywiście składając broń przed trafną w nich oceną rzeczywistości i nie mając nic od nich lepszego). Czyż więc nie dopuszczasz się oburzającego występku, atakując teraz owe uchwały, choć wówczas nie zdobyłeś się na lepsze? 274. Wszyscy inni ludzie, prócz Ajschinesa, mają, jak widzę, w takich wypadkach jakiś ustalony proceder: Dopuszcza się ktoś świadomie występku? Gniew i kara na takiego! Pobłądził ktoś mimowolnie? Przebaczenie zamiast kary. Bez winy i grzechu nie powiodło się razem z wszystkimi komuś, oddanemu powszechnie uznanej korzyści państwowej? Nie godzi się robić takiemu wymówki albo złorzeczyć, ale boleć z nim razem. 275. Nie tylko z praw wynika to tak wszystko, ale sama natura ustanowiła taką wytyczną przez niepisane zwyczaje i usposobienie ludzkie495. Ajschines nawet o to mnie oskarża, co sam nazwał nieszczęśliwym zrządzeniem losu; takie, nigdzie na świecie niespotykane zdziczenie objawiło się u tego denuncjanta.