338. nie owładnął Tracją, a położywszy w ten sposób rękę na stosach pieniędzy — w Tracji znajdowały się kopalnie złota; może tym tłumaczą się małżeństwa generałów ateńskich z córkami królów trackich. [przypis tłumacza]

339. wotować (daw.) — głosować, wypowiadać się. [przypis edytorski]

340. dzierżawcy teatru — Teatr był instytucją państwową, ale przedsiębiorstwem prywatnym. W Grecji, a zwłaszcza w Rzymie, administracja państwowa zachowała wiele form właściwych stowarzyszeniom handlowym i szereg czynności niezbędnych dla państwa załatwiały prywatne kolegia. Przeciwny kierunek, zwany etatyzmem, jest do dziś dnia jeszcze plagą państw źle rządzących się. [przypis tłumacza]

341. Przyznaję (...) że z tego powodu popsuły się nasze stosunki — Ajschines wyszydzał nietowarzyskość Demostenesa, jaką sarkastyk naraził sobie kolegów drugiego poselstwa. [przypis tłumacza]

342. zamkniecie, jak pierwej przesmyk — w r. 352. [przypis tłumacza]

343. gdyby przemowa Ajschinesa trzymała się w ramach oskarżenia — drugi zasadniczy argument Demostenesa, równie słuszny; wszelako dygresje następują u Ajschinesa po właściwym oskarżeniu. [przypis tłumacza]

344. Że przejście Filipa przez Pyle nie powinno budzić paniki; siedźcie tylko spokojnie... — z tajemniczej klauzuli przy traktacie pokojowym, z sensacyjnych domyślników, rozsiewanych po wtargnięciu Filipa do Fokidy, z bajecznej krucjaty przeciw Amfizie wynika, że il Principe [wł.: Książę; tu jako odniesienie do tytułu traktatu Machiavellego o sprawowaniu władzy; red. WL] Filipa był azjatycki despota; Grekom przedstawiał się każdy barbarzyńca, w odniesieniu do wolnego człowieka, jako typowy mistyfikator. [przypis tłumacza]

345. jak wyraził się górnolotnie — był aktorem. [przypis tłumacza]

346. Ajschines wziął nagrodę w złocie, a państwo (...) ściągnęło na siebie nienawiść... — Ateńczyków, jako członków Amfiktionii, zaproszono do udziału w wyprawie karnej na Fokidę; zwiedzeni przez Ajschinesa, nie skorzystali, przez co i nic nie zyskali materialnie, i narazili się amfiktionom. Szlachetność więc była, jak często w polityce, mimowolna, a „obrona uciśnionych” gestem rezygnacji w braku lepszej możliwości. Demostenes zarzuca Ajschinesowi, że wykierował państwo na orędownika słusznej sprawy. [przypis tłumacza]

347. cieszę się, bo sprawca całego nieszczęścia żądał natychmiast mego wydania — ironicznie. [przypis tłumacza]