— Cóż tedy będzie z nami, margrabio?
— Nie zawiedliśmy wzajem swego zaufania; ty, pani, masz prawo do pełni mego szacunku; ja, mniemam, również niezupełnie straciłem prawa do twego: będziemy się widywać nadal; będziemy zażywać ufności płynącej z najtkliwszej przyjaźni. Oszczędziliśmy sobie wszystkich udręczeń, wszystkich drobnych oszukaństw, wymówek, kwasów, jakie towarzyszą zazwyczaj dogasającym namiętnościom; jesteśmy jedynym w swoim rodzaju przykładem. Pani odzyskasz zupełną wolność; wrócisz mi moją; będziemy bujać po świecie; ja będę powiernikiem twoich zdobyczy; nie będę przed tobą ukrywał moich, o ile mnie jakie czekają, o czym wątpię mocno, uczyniłaś mnie bowiem zbyt wymagającym. To będzie rozkoszne! Ty będziesz wspierać mnie swą radą, ja nie odmówię ci mojej, gdyby w jakiej drażliwej okoliczności wydała ci się potrzebną. Któż wie, co może się zdarzyć?
KUBUŚ: Nikt.
GOSPODYNI: „Jest bardzo prawdopodobne, że im więcej zdołam przeżyć, tym bardziej ty, pani, zyskasz na porównaniach, i że wrócę do ciebie bardziej płomienny, bardziej tkliwy, bardziej przekonany, że pani de La Pommeraye była jedyną kobietą stworzoną, aby dać mi szczęście; a wszystko przemawia za tym, że po takim powrocie zostanę już twoim na resztę życia”.
— A gdybyś przypadkiem miał mnie nie zastać za powrotem? ostatecznie bowiem, margrabio, człowiek nie zawsze powoduje się sprawiedliwością; i nie jest niemożliwe, abym powzięła kaprys, upodobanie, namiętność nawet dla kogoś mniej godnego od ciebie.
— Ha! byłbym zrozpaczony; ale nie miałbym prawa się skarżyć; miałbym żal jeno do losu, iż rozdzielił nas, gdy byliśmy złączeni, aby nas zbliżyć wówczas, gdy nam to będzie wzbronione...
Po tej rozmowie, zaczęli filozofować na temat niestałości ludzkiego serca, kruchości przysiąg, więzów małżeństwa... (Proszę pani? — Co tam? — Dyliżans.) Panowie — rzekła gospodyni — muszę panów opuścić. Dziś wieczorem, kiedy się już ze wszystkim załatwię, wrócę i dokończę, jeśliście ciekawi... (Proszę pani?... Żono?... Pani gospodyni?... Dobrze już, dobrze. Idę... )
Gospodyni odchodzi, a pan powiada do sługi: „Kubusiu, czy zauważyłeś jedną rzecz?”
KUBUŚ: Co takiego?
PAN: Że ta kobieta opowiada o wiele lepiej, niżby się można było spodziewać po właścicielce oberży.