— Ach, przyjacielu, czemuż nie możesz tego wiedzieć tak jak ja!
— Czekaj; niech nam tu podadzą butelkę szampańskiego, a potem opowiesz mi historię jednej z waszych nocy miłosnych. Tak, zdrajco uroczy, rozgrzeszenie mieści się na końcu tej historii. No, zaczynaj; nie słyszysz?
— Słyszę.
— Wyrok wydaje ci się zbyt srogim?
— Nie.
— O cóż cię prosiłem?
— Abym opowiedział jedną z naszych nocy...
— Otóż to.
Tymczasem kawaler mierzył mnie wzrokiem od stóp do głowy i mówił sam do sobie: „Ten sam wzrost, ten sam mniej więcej wiek, a gdyby nawet była jaka różnica, po ciemku przekonana, że to ja, nie będzie podejrzewać niczego...”.
— Ależ, kawalerze, nad czym ty dumasz? ani pijesz, ani odpowiadasz...